Strona główna / Różne / Ludzie / Maciej Zientarski

Maciej Zientarski

«Poprzednie zdjęcie: Kraków No aHuta - w drodze
Następne zdjęcie: Szkic»

Maciej Zientarski

Data zrobienia zdjęcia: 1 lipca 2006 roku (sobota)
Opis: Maciej Zientarski kręci materiał podczas zakończenia Rajdu Subaru.

Po wczorajszym ciężkim wypadku samochodowym, walczy o życie w szpitalu.
Jakoś nigdy za nim nie przepadałem, trochę z zazdrości, trochę ponieważ nie podobał mi się jego styl. Jednak trzymam kciuki żeby udało mu się wrócić do zdrowia i sprawności tak jak Richard Hammond (Top Gear, BBC) wrócił do zdrowia po swoim ciężkim wypadku.
Każdy kto ma prawo jazdy i trochę wyjeżdżonych kilometrów wie że na drodze, oprócz umiejętności, refleksu i doświadczenia potrzebne jest też szczęście. Jeżeli zabrakło go wtedy na drodze, to życzę go chociaż teraz, podczas walki o życie!

/proszę nie oceniać!/
Słowa kluczowe: Maciej_Zientarski Kraków Rajd_Subaru TV Polsat Pasjonaci V-max Galeria_Kazimierz
Data dodania zdjęcia: 29.02.2008 16:36, Wyświetleń: 1201, Pobrań: 11, Wielkość pliku: 72.8 KB
Dodał: Unrealgod

Ostatnie komentarze

pavlack
Użytkownik

Komentarzy: 391
29.02.2008 17:03
Jemu nie zabrakło szczęścia, tylko rozumu...
Offline pavlackpavlack at skrzynka.pl
thomas_
Administrator

Komentarzy: 6560
29.02.2008 17:19
Wiadomo już kto był kierowcą?
Offline thomas_
pavlack
Użytkownik

Komentarzy: 391
29.02.2008 17:24
"Z policyjnego śledztwa wynika, że kierowcą ferrari 360 modena, które rozbiło się w Warszawie, był Maciej Zientarski - dowiedziało się "Wprost"." - cytat z Onetu.
Offline pavlackpavlack at skrzynka.pl
Irma
Użytkownik

Komentarzy: 86
29.02.2008 17:57
Sam sobie winien... niepotrzebnie tylko ten drugi zginął... i szkoda Ferrari...
Offline Irma
thomas_
Administrator

Komentarzy: 6560
29.02.2008 18:23
Ano masz rację. Sam sobie winien. Szkoda tylko, że przez niego zginął człowiek.
Offline thomas_
wmmedia
Użytkownik

Komentarzy: 631
29.02.2008 18:40
Ludzi można szanować mniej, lub bardziej. Ale jeśli ktoś nie ma szacunku dla praw fizyki - jest z góry na straconej pozycji. Najpewniej w tym przypadku mamy tego dowód.
Offline wmmediawmmedia at onet.eu
Michał Wojtaszek
Użytkownik

Komentarzy: 2973
29.02.2008 18:59
W pełni popieram przedmówców. Gość jest sam sobie winien. Jeżeli ktoś na ograniczeniu do 50km/h pędzi 200km/h to ciężko uznać go za normalnego. Zresztą jeszcze niektóre media usiłują zwalić winę na warszawski zarząd dróg...
Offline Michał Wojtaszekmwojtasz at psmkms.krakow.plhttp://www.psmkms.krakow.pl
thomas_
Administrator

Komentarzy: 6560
29.02.2008 19:09
Tak no bo to przecież wina zarządu dróg, że nie zamontowali mu w samochodzie ogranicznika prędkości. :?
Offline thomas_
Unrealgod
Użytkownik

Komentarzy: 5517
29.02.2008 22:20
Jeżeli macie rację to na pewno nie do końca. W naszym kraju utarło się rozwiązywać problemy drogowe stawiając ograniczenia prędkości, fotoradary, misiaków z suszarą po krzakach. Problem z tamtą warszawską nierównością nie jest nowy. To nie są pierwsze ofiary (śmiertelne) z tamtego miejsca. I co robi zarząd dróg? Stawia "50". I sprawa załatwiona. Dlaczego nie postawili 30? Może 20? Przecież i tak wiadomo że takich ograniczeń nikt nie przestrzega.
Dużo łatwiej niż pobudować normalne drogi, stawiać znaki i rodzinom tragicznie zmarłych mówić "sami sobie winni".
A ile rocznie podatnicy wydają na leczenie i rehabilitację tych którym udało się przeżyć stan polskich dróg? Pewnie mniej niż kosztowało by ich zmodernizowanie.
Offline Unrealgoddeocentro at gmail.com
wmmedia
Użytkownik

Komentarzy: 631
29.02.2008 22:33
Zgadzam się z opinią, że stawia się ograniczenie prędkości uważając, że problem stanu drogi został rozwiązany. A z drugiej strony czy gdyby tam postawiono ograniczenie do 20 czy oni by jechali 80 a nie 200 jak się szacuje? Zmienna k też by była = 4. Żadne ograniczenia i nawet najlepsze drogi nie zmienią faktu, że jak ktoś nie pochyli się z pokorą przed prawami fizyki - o czym już pisałem - ofiary będą nadal. A załóżmy, że w konkretnym przypadku nie byłoby tej "skoczni", wystarczyłoby żeby przed auto wbiegł np większy pies, przy tej prędkości mogłoby się skończyć podobnie.
Offline wmmediawmmedia at onet.eu
Owsik
Użytkownik

Komentarzy: 758
29.02.2008 23:30
Wrzucanie czarnobiałego zdjęcia w sytuacji kiedy walczy o życie traktuję jako brak dobrego smaku...dla mnie to tak jakbyś mu nekrolog od razu zrobił, choć wiem, że to tylko moje odczucia i nie takie są Twoje intencje...

Przy okazji apeluję do moderatorów żeby rozważyli zdjęcie póki co tej fotografii. Dyskusja, która się tu toczy na pewno do niczego konstruktywnego nie doprowadzi a stała się tragedia, zginał człowiek co powinno zmusić raczej do zadumy i przemyśleń niż przepychaniu się nawzajem w swoich racjach.
Offline Owsik
Unrealgod
Użytkownik

Komentarzy: 5517
29.02.2008 23:41
Cytat:
(...) powinno zmusić raczej do zadumy i przemyśleń niż przepychaniu się nawzajem w swoich racjach.

Taka była moja intencja kiedy umieszczałem to zdjęcie. Dlatego też jest ono czarno białe a nie kolorowe.
Offline Unrealgoddeocentro at gmail.com
sarzek
Administrator

Komentarzy: 1859
01.03.2008 00:49
No cóż przygladajac sie temu z boku stwierdzam, że koleś jest sobie w 100% winien tego co się stało, bo jadąc z taką predkościa przez miasto powinien zdawać sobie sprawę z tego co się mogło stać. Nie bede go tutaj bronił ale każdy kto jedzi samochodem niech sam uderzy sie w pierś i przemysli ile to razy dziennie łamie przepisy i porusza sie w miescie z predkoscia wieksza od 50km/h. Nie mozna też pominac winny urzedasow w tym przypadku warszawskiego zarzadu drog sa oni wspolodpowiedzialni smierci tego drugiego z dziennikarzy jak i osoby ktora rok wczesniej dokladnie w tym samym miejscu stracila życie. Warszawski zarzad drog od dawna wiedzial o istniejacym w tym miejscu zagrożeniu i nic nie zrobil by je ograniczyć. Stawianie znaku niczego nie rozwiazuje, to taka polska specjalnosc stawiac wszedzie gdzie popadnie znaki ograniczajace predkosc. Efekt jest taki że malo kto zwraca na nie uwage, bo czesto ograniczenia sa absurdalne co skutkuje znieczulica kierowcow na nie.
Wracajac do tego konkretnego przypadku juz rok temu gdy zabil sie w tym miejscu jakis chlopak warszawski zarzad drog zobowiazal sie, że sfrezuje owa nierownosc na jezdni (oczywiscie typowo polskie dzialanie musialo dojsc do tragedii, by ktos pomyslal). Jak widac zobowiazanie nie zostalo wprowadzone w życie, a pani rzecznik pytana o to dlaczego tak sie nie stalo powiedziala jak to znany frazes "nie da sie". Jaki byl problem w tym, by sfrezowac ten garb ile, by to zajelo czasu ? Dlaczego w tym miejscu nikt nie pomyslał i nie odgrodzil jedzni od podpor wiaduktu barierami ? Rownie dobrze ktos jadac 50 km/h na tym odcinku przy sliskiej nawierzchni mogl wpasc tam w poslizg też byla by to jego wina ? I jeszcze taka mała dygresja gdyby w tym miejscu rozwalil sie jakis zwykly Kowalski o sprawie nikt by nie uslyszał odkreslono by w kartotekach kolejna ofiare i na tym zapewno by poprzestano.
Offline sarzekssarzek at gmail.comhttp://
elwiz
Gość

01.03.2008 00:58
smutne
Szkoda dobrego redaktora. Znał się na swojej pracy.
--
 
Paweł Pajor
Użytkownik

Komentarzy: 380
01.03.2008 09:13
Owszem łamie przepisy i(a któż tego nie robi) do tego się przyznaje ale znam miejsca , które obfitują w takowe niespodzianki i dlatego zwalniam.
Min uskok na wiadukcie na Conrada tam zawsze max 30-40. Czy na Stella Sawickiego tam około 80. Czy podjazd na Kasztanową 1a tam 5 km/h bo można poniszczyć koła.
Offline Paweł Pajor
Irma
Użytkownik

Komentarzy: 86
01.03.2008 18:58
Jakby znał sie na swojej pracy to by wiedział ze przy 200km/h można sobie zrobić "kuku".
Offline Irma
Michał Wojtaszek
Użytkownik

Komentarzy: 2973
01.03.2008 19:09
Skąd wiesz, czy sfrezowanie by pomogło? Czy by coś dało? A jeżeli spowodowałoby tylko pogorszenie sytuacji? W telewizji spotkałem się z opinią, że tam niezbędna była wymiana nawierzchni na pewnym odcinku jezdni, ale nie można tego było zrobić, gdyż w tym samym czasie remontowana była inna arteria i gdyby zamknąć drugą ulicę, w ogóle nie byłoby przejazdu.
Czy winą zarządu jest, że polscy kierowcy maja w tyłku znaki drogowe? Zresztą akurat w tym przypadku zarząd podjął nieco więcej wysiłku niż tylko ustawienie znaku. Pojawił się tam również drugi znak, informujący o nierównej nawierzchni, co tym bardziej powinno wzmóc czujność kierowców, a zwłaszcza takich, którzy ponoć "znają się na swojej pracy". No chyba, że jadą 200km/h i nawet nie są w stanie zauważyć tych znaków...
Offline Michał Wojtaszekmwojtasz at psmkms.krakow.plhttp://www.psmkms.krakow.pl